Pam pam pam! Mój długo produkowany shot w końcu skończony! :D wybaczcie, że tak długo. Ale końcu jest :)
Dedykacja dla Doroty. To ten shot dla ciebie. Wiem kto inny miał być na górze, ale pomysł był na coś takiego więc nie marudzić!
Miłego czytania
Paring: Ruki x Deidara
Ostrzeżenia: scena erotyczna
♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡
- Mamusiu muszę tam iść?- malutki chłopczyk mocno trzymał swoją rodzicielkę za rękę i próbował dotrzymać jej kroku- ja się boję...
- Nie masz czego i owszem musisz. Powinieneś poznawać nowych ludzi, a moja przyjaciółka ma dwójkę dzieci i jedno jest w twoim wieku. Nie pamiętam czy to chłopiec czy dziewczynka, ale jestem pewna że się dogadacie.
- A co jeśli nie?
- Oj nie marudź mały pesymisto. Będzie dobrze- kiedy kobieta kończyła mówić skręcili pod mały domek- Widzisz, już jesteśmy- nacisnęła dzwonek. Chłopiec schował się za mamą i z napięciem wpatrywał się w drzwi, które po chwili zostały otwarte, a za nimi stała uśmiechnięta blond włosa dziewczynka.
- Ooo, mamcia, ta pani co o niej mówiłaś przyszła! -krzyknęła w głąb domu. Zaraz po tym zza rogu wyjrzała jakaś kobieta.
- Ach to ty, dobrze cię widzieć- uśmiechnęła się- zapraszam do środka. A ten młody kawaler to... - spojrzała na chowającego się chłopca.
- T-Takanori- maluch wychylił się delikatne ze swojego schronienia.
- Jaki uroczy i masz śliczne imię- kobieta wydawała się być cała w skowronkach- Ayumi widziałaś Deidare?
- Tu jestem- z pokoju obok wyłoniła się drobna postać również z blond włosami.
- Bardzo dobrze, zabierz Takanoriego do swojego pokoju i się razem pobawcie, hm? A ty Ayumi chodź z nami- kobiety szybko ulotniły się do innego pomieszczenia. Takanori zwrócił uwagę na osóbkę stojącą obok niego. Wyglądało na to że to dziewczynka z długimi włosami i błękitnymi oczami. Nie przypominała z wyglądu japonki. Jednak Taka uznał, że jest bardzo ładna. Zaczerwienił się na tę myśl.
- To chodźmy do mnie- dziewczynka delikatnie pociągnęła chłopca za rękę. Wbiegli na piętro i blondynka popchnęła drzwi na lewo od schodów. Oczom Takanoriego ukazał się cały jasno niebieski pokój z jasnymi meblami. Był dosyć mały, ale bardzo przytulny.
- To co chcesz robić? - dziewczynka skierowała wzrok w stronę Taki.
- A co można robić z dziewczynką? - chłopiec przekrzywił śmiesznie główkę wpatrując się w swoją towarzyszke.
- D-dziewczynką?
- No~ tak, a co?
- ...
- Coś źle powiedziałem? - Takanori się przestraszył.
- B-bo j-ja jestem ch-chłopcem- Deidara zrobił się cały czerwony.
- Naprawdę?! - Taka cały się speszył- N-nie miałem pojęcia. Wyglądasz jak dziewczyna.
- Nie wypominaj mi tego- chłopiec wbił spojrzenie w swoje rączki.
- Czemu?
- Bo tego nie lubię. Inni się śmieją że tak wyglądam...
- A nie powinni, moim zdaniem to ci bardzo pasuje i jesteś bardzo ładny- Takanori zrobił się czerwony jak burak gdy uświadomił sobie co powiedział- Znaczy ym... uznajmy że tego nie było- podbiegł do chłopca siedzącego na łóżku i wyciągnął w jego stronę łapkę- Cześć ja jestem Takanori, mama mówi na mnie Taka, a na podwórku wołają na mnie Ruki!
Blondynek momentalnie się rozpromienił.
- Ja jestem Deidara, siostra woła na mnie DeiDei, a mama... mówi że jestem malutki... - chłopiec lekko się zarumienił.
- Do mnie w sumie też dużo ludziów tak mówi. To zostaniemy małymi przyjaciółmi? - Ruki wyszczerzył się do nowego kolegi.
- Pewnie!
*kilka dni później*
- Deidara co ty tam masz? - Ruki próbował zobaczyć co blondynek trzyma za plecami.
- Pokaże ci jak wyjdziemy na dwór- chłopiec uśmiechnął się i pociągnął przyjaciela za rękę. Wyszli na pobliski plac zabaw.
- No pokaż mi
Deidara wyszczerzył ząbki i wyciągnął zza pleców małe ruloniki.
- Co to jest? - Ruki wziął jednen do ręki i zaczął uważnie oglądać.
- Nie wiem, ale widziałem że kiedy moj kuzyn to zapalał, to po chwili one robiły takie BUM! - blondynek wydawał się bardzo podekscytowany.
- B-bum? Ogień? - zapytał niepewnie Rukiś- I po co nam to?
- Jak to po co? Wiesz jak ja lubie wybuchy?! Są super i są take ulotne! - Deidara wyrzucił ręce do góry.
- Co to znaczy ulotne?
- Mama mówiła że takie coś co szybko znika. A ja lubie takie rzeczy. Są o wiele fajniejsze niż jakieś obrazki na ścianach. Chodź zapalimy, proszę~ - blondynek zrobił maślane oczka.
- Jak jest bezpieczne, to dobrze- Ruki wbił spojrzenie w piasek- Ale to ... jest bezpieczne prawda?
- Mój kuzyn tego używał więc ... tak.
Usiedli razem w piaskownicy. Deidara wyjął zapałki i położył jeden rulonik na ziemi.
- Podobno ogień jest niebiezpieczny- Ruki lekko się zatrząsł kiedy Dei próbował zapalić zapałkę.
- I właśnie dlatego jest ładny- w końcu udało mu się zapalić jeden patyczek- Jak się rulonik zapali to odbiegamy trochę, oki?
- Aha- Taka uważnie przyglądał się temu co robi jego przyjaciel. Kiedy blondynek zapalił jeden z ruloników, wyskoczyli szybko z piaskownicy. Niestety Deidarze wszystko w pośpiechu wypadło z kieszeni. Chłopcy schowali się za ławeczką i po chwili dało się słyszeć głośny huk. Ruki pisnął cicho, a Dei z ciekawością patrzył jak coś w piaskownicy się jeszcze zapala. Dostrzegł tam pudełko zapałek. Przestraszył się i sięgnął do kieszeni.
- Taka uciekamy- krzyknął i pociągnął przyjaciela za rękę. Nagle dało się słyszeć kilka bardzo głośnych strzałów. Ruki tak się przestraszył tego, że potknął się i upadł na ziemię, a za nim Deidara. W tym samym czasie usłyszeli czyjś przerażony pisk.
***
- Deidara ja prawie na zawał zeszłam- blondwłosa kobieta szybko chodziła po pokoju patrząc na dwójkę maluchów siedzących na kanapie. Ruki zwinął się w kłębek a Deidara cicho pociągał noskiem- Skąd wy te petardy wytrzasnęliście? Wiecie jakie to niebezpieczne? Można się tym zabić!
- Ale ja nie wiedziałem- blondynek zachlipał- kuzyn tym się bawił to myślałem, że to nic złego nie robi.. buuu....
- On też nie powienien tego ruszać. A ty mój drogi panie nawet jeśli nie miałeś pojęcia że to niebezpieczne, to przypomnij sobie co mówiłam ci na temat ognia. Nie powinieneś dotykać zapałek. Z tego powodu kara cię nie ominie. A Takanori...
- On jest niewinny- Deidara objął swoimi rączkami chłopca- Nic złego nie zrobił- Ruki spojrzał na mamę przyjaciela słodkimi oczkami.
Kobieta westchnęła ciężko. Miała złe przeczucie że pomimo tego iż teraz Taka jest grzeczniejszy od jej syna to niedługo się to zmieni. Chociaż pewnie i tak oboje będą mieli mnóstwo głupich pomysłów.
*3 lata później*
- Ruuuki! - Deidara krzyknął na cały głos, stojąc pod domem przyjaciela. Po chwili z okna na piętrze budynku, wychyliła się mała główka.
- Zaraz! - odkrzyknął chłopiec.
Blondynek usiadł na krawężniku i położył plecak obok siebie. A czas powoli mijał.
- Ruki, chodź już. Zaraz się spóźnimy!- DeiDei po dziesięciu minutach już miał dosyć.
- Zaraz! - po raz kolejny Taka odkrzyknął z okna swojego pokoju. Teraz Deidara postanowił sięgnąć po najcięższą artylerię.
- Bo pójdę bez ciebie do szkoły- wydarł się. Z domku dało się usłyszeć krzyk i dodatkowe do tego ciche "Bam". Zaraz po tym zza drzwi wejściowych wybiegł Ruki.
- To było nie fair- jęknał, dobiegając do furtki.
- Ale inaczej znowu byśmy biegli na lekcje, a mi się nie chcę- powiedział blondynek- Taka co ty masz z rzęsami? - zapytał po chwili przyglądając się uważnie przyjacielowi.
- A to? Fajnie że zauważyłeś. Moja mama używa takiego tuszu i ma wtedy takie ładne oczka. Więc postanowiłem zobaczyć jak ja bym wyglądał po użyciu tego. I co, ładnie? - Ruki zatrzepotał rzęsami.
- Ładnie- Deidara uśmiechnął się do niego. Rozmawiając i śmiejąc się oboje ruszyli do szkoły.
***
- Miała być tylko minuta Taka- jęknął Dei, ciągnąc przyjaciela za rękę, przez korytarz.
- Ale tam były takie ładne koszulki i fajne zabawki... poza tym nic się nie stanie jak się trochę spóźnimy- Ruki nadął policzki.
- Ale wczoraj też byliśmy spóźnieni. Sensei będzie zła i będzie rozmawiała z mamą- Deidara przyspieszył kroku. Po kilku minutach zapukali cicho do swojej klasy i weszli.
- No proszę, a wy znowu spóźnieni- Starsza kobieta za biurkiem spojrzała na nich surowo. - będę chyba musiała porozmawiać z waszymi rodzicami i... Matsumoto co ty masz na rzęsach, co?
- A taki kosmetyk mojej mamy- Ruki uśmiechnął się do wychowawczyni- Ładnie mi?
- Matsumoto nie wolno się malować do szkoły! Tym bardziej że jesteś chłopcem i masz dopiero 9 lat. Już bardziej bym zrozumiała to gdyby Deidara się pomalowała.
"P-pomalowała?" - blondynek zrobił się cały czerwony na twarzy.
- Proszę Pani Deidara jest moim przyjacielem i to chłopak! - Taka oburzony odezwał się do kobiety.
- Tak? Jestem waszą wychowawczynią, chyba wiem lepiej? - nauczycielka kpiaco powiedziała do chłopca.
- To mój przyjaciel i chyba jednak ja wiem lepiej.
- Matsumoto nie pyskuj mi! Zaraz dostaniezz uwagę za swoje oburzające zachowanie! A ty moja droga siadaj już- zwróciła się do Deidary. Taka spojrzał na nią z wściekłością
***
- Em... Ruki, nie myślisz że troszkę przegiąłeś? - Dei odezwał się do przyjaciela, siedząc z nim pod gabinetem dyrektora.
- Nie- chłopiec zdziwiony skierował spojrzenie na blondynka- Niby czemu?
- No, bo wiesz... ja też jej nie lubię ale chlapanie na nią swoim sokiem z porzeczki to lekka przesada.
- Zasłużyła sobie! - Takanori burknął pod nosem.
- Ale potem wziąłeś kanapke i wysmarowałeś jej spódnice majonezem!
- Hehe, ale jej mina była śmieszna- Ruki zaczął się śmiać. Nagle z gabinetu wyszła jego mama i momentalnie ucichł. Patrzył na rodzicielke ze strachem w oczach.
- I co ja mam z tobą zrobić? - zapytała. Chłopcy zerknęli na siebie z obawą. Kobieta po chwili wybuchnęła śmiechem. Taka spojrzał na nią zdziwiony.
- Och, Takanori tylko ty mogłeś coś takiego wymyślić, co? - pokręciła ze zrezygnowaniem głową i pstryknęła synka w czoło- następnym razem myśl mały kawalerze. I nie ruszaj mojej kosmetyczki. Kupisz sobie kiedyś swoją.
*jeszcze 3 lata później*
- Hej mała, chodź no tutaj z nami - Jakaś grupka chłopaków zaczepiła Deidare po szkole.
- N-nie jestem mała- Chłopiec burknął pod nosem
- Oj jesteś, dlatego ktoś się musi tobą zająć- jeden z grupki chwycił blondynka za nadgarstek.
- Zostaw!
- Nie bądź taka cnotliwa...
- Jestem chłopcem- Dei spuścił wzrok na ziemię. Starsi chłopcy stali chwilę w ciszy i zaraz wybuchnęli śmiechem.
- Stary słyszałeś to? Jaki chłopiec, coś ci się mała w główce poprzestawiało- wszyscy jeszcze głośniej się zaśmiali.
- Przestańcie- nagle przed Deidarą pojawiła się niższa postać. Ruki rozłożył ręce na boki w geście obrony przyjaciela.
- Pfff nie wtrącaj się maluszku- prychnął jeden z grupy.
"M-maluszku?!" - Tace niebezpiecznie drgnęła jedna brew.
- Zaraz pożałujecie! - krzyknął
- Patrzcie taki mały, a tak skacze, haha!
- Nawet nie wiesz jak wysoko- Takanori pobiegł do przodu w stronę jednego ze starszych chłopaków, podskoczył i uderzył go głową w szczękę. Jego przeciwnik złapał się za obolałe miejsce, klnąc pod nosem. Ruki wykorzystał jego nieuwagę i kopnął z całej siły w krocze. Chciał jeszcze zadać parę ciosów, jednak grupa zabrała szybko poszkodowanego i uciekła.
- Tchórze! Imbecyle głupie, wracać! - wrzasnął za nimi chłopiec.
- Ruki nie wywołuj kłopotów- Deidara chwycił przyjaciela za rękaw by go uspokoić. Tamten obrócił się szybko w jego stronę.
- Nic ci nie jest prawda? - zapytał. Blondynek pokiwał głową.
- Wszystko ok, nic mi nie zrobili. Ale znowu wzięli mnie za dziewczynę...
- Niewyżyte małpy! Pedofile młodszych próbują wykorzystać! - mniejszy z chłopców krzyknął oburzony.
- Taka oni nie są wiele starsi od nas...
- Pedofile i kropka! - Ruki tupnął nogą kończąc temat.
- Więc pedofile, niech będzie, że to pedofile- Dei uśmiechnął się krzywo.
- Zepsuli mi nastrój, tobie też. Więc idziemy na lody żeby poprawić sobie humor- chłopiec zadowolony ze swojego pomysłu złapał blondynka za rękę. Ten uśmiechnął się. W końcu uwielbiał słodycze. Od razu puścił niemiły incydent w niepamięć.
Oboje pobiegli do najbliższej budki z lodami.
- Poproszę śmietankowego- pierwszy był Taka.
- A ja truskawkowego- zaraz po nim przybiegł blondynek. Takanori zmarszczył śmiesznie nosek. Jego przyjaciel wiedział, że Ruki nieznosi truskawek. Dlatego zawsze jeśli to było możliwe, brał wszystko o smaku tych owoców. Wtedy też mógł podkradać słodycze niższemu chłopcu, bez obawy, że ten się mu odwdzięczy. No i poza tym Deidara w przeciwieństwie do Taki, uwielbiał truskawki.
Po otrzymaniu lodów ruszyli powoli w stronę najbliższej ławeczki.
- Za miesiąc koniec roku szkolnego- Ruki uśmiechnął się szeroko- po wakacjach idziemy do gimnazjum. Wiesz już gdzie idziesz?
- Nie za bardzo.
- To chodź tam gdzie ja! - Takanori aż podskoczył zadowolony ze swojego pomysłu- a najlepiej jakbyśmy byli w jednej klasie. Ze swoimi stopniami na pewno się dostaniesz.
- Nie wiem.
- Nic nie wiesz- burknął Taka siadając na ławce.
- Najpierw ty też musisz się tam dostać- Deidara przysiadł się do przyjaciela.
- O to się nie martw, doskonale wszystko umiem. I zobaczysz jak będą wyniki testów to będę pierwszy!
***
- Myślę, że się dostaniesz- Deidara stał przy tablicy z wynikami
- Serio? A nie mówiłem? -Ruki podbiegł do niego. Spojrzał tam gdzie blondynek.
- C-c-co? - krzyknął- jak to drugi?!!!
- Taka nie zwracaj na nas uwagi całego korytarza- jęknął DeiDei.
- Ale czemu ja jestem drugi?! Miałem być najlepszy! A pierwszy jest.... jes... jesteś ty?! - chłopiec z niedowierzaniem przyglądał się kartce papieru.
- Buuu jestem od ciebie gorszy, buuu.
- Taka nie płacz- Deidara spojrzał smutno na niższego chłopca.
- H-hej DeiDei, ale ty nie bądź smutny- Ruki zaczął machać spanikowany rękami- przecież jesteś najlepszy!
- Ale ty jesteś smutny- blondynek złożył usta w podkówkę.
- O nie, nie możesz się przeze mnie smucić- Takanori przytulił szybko przyjaciela- masz się cieszyć. Ja też wtedy będę.
- Dobrze...
- No uśmechnij się- Taka zaczął tarmosić Deidare za policzki.
- Ajć, przestań- chłopiec uśmiechnął się.
- Widzisz? Z Uśmiechem wyglądasz o wiele ładniej.
Blondynek się zarumienił.
- Naprawdę?
- Tak- Taka pokiwał entuzjastycznie głową- I dobrze, że to ty jesteś na pierwszym miejscu a nie ktoś inny.
- Czyli nie jesteś zły? - zapytał Deidara ocierając rękawemi oczka.
- Nie byłem i nie jestem- Ruki poczochrał przyjaciela po głowie- zły to będę jak nie będziemy w jednej klasie!
*współcześnie*
Blondwłosy chłopak uśmiechnął się lekko, wpatrując w widok za oknem. Doskonale pamiętał minę Taki, gdy okazało się, że jednak nie będą razem w klasie. Był conajmniej zły. Swoją drogą Deidara myśląc o tym przypomniał sobie, że nadal nie zapłacili za zniszczony wtedy przez Rukiego śmietnik.
- Deidara kochanie, zmoczysz gąbkę? - Nauczycielka przywołała chłopaka spowrotem do rzeczywistości. Blondyn zwrócił głowę w stronę tablicy.
- Tak, proszę pani- powiedział słodkim głosem. Był wyjątkowo lubiany przez nauczycielki. Może dlatego, że wszystkie mają go za dziewczynę? Podobnie jak połowa klasy...
"Nie masz im pozwalać skakać sobie po głowie!" - Tak powiedział Taka przed rozpoczęciem pierwszej klasy. Łatwo powiedzieć, gorzej wykonać. Po tygodniu upominania każdego słowami: Nie jestem dziewczyną, miał dosyć i po prostu odpuścił. Dobijało go najbardziej to, gdy ktoś mu nie wierzył, bądź też trzeba mu było zwrócić uwagę conajmniej trzy razy... w ciągu jednej rozmowy. Blondyn uznał, że tak miało najwyraźniej być. W sumie życie dziewczyny nie jest takie złe. Inni ustępują miejsca, nikt go nie chce pobić. Nikt go nie wyzywa i nie wytyka palcami. Można powiedzieć, że prawie trzy lata gimnazjum minęły Deidarze spokojnie. Może w liceum to się zmieni?
Chłopak wstał i poszedł wykonać polecenie nauczycielki.
- Jesteś taka kochana- kobieta uśmiechnęła się do blondyna, który odwzajemnił gest.
***
- Co się dzieje? - Dei podszedł na przerwie obiadowej do swojego przyjaciela.
- Ano niedługo ten głupi bal dla trzecich klas- Ruki westchnął, dłubiąc pałeczkami w ryżu.
- I?
- Z kim ja iść mogę? - chłopak skierował spojrzenie na blondyna.
- To jest twój straszny problem? Ja tam nie wiem, nie jestem z tobą w klasie.
- Nie pomagasz! - Takanori puknął Deidare w czoło- Eh, chciałbym w sumie pójść, ale właśnie nie mam z kim. A sam nie pójdę, mowy nie ma! Tylko... wszystkie ładne dziewczyny są zajęte.
- Nic ci nie poradzę na twój problem- blondyn wzruszył ramionami.
- A ty idziesz?
- Nie, przecież wszyscy mają mnie za dziewczynę. Chyba, że bym zaprosił jakieś chłopaka... - Nagle nad głową Deidary pojawiła się mała, świecąca żaróweczka.
- Jak to mają cię za dziewczynę?! - Taka zmarszczył brwi- I przez całe gimnazjum o tym nie wiedziałem?! Jak ja im...
- Ruki wiem jak rozwiązać twój problem- Dei przerwał mu i uśmiechnął się. Jego towarzysz momentalnie zamilkł.
- Serio? - zamrugał oczami.
- Moglibyśmy iść razem na bal.
- Co?! - Taka aż otworzył usta- Że niby z tobą?!
- Nie krzycz, bo cała szkoła tego wiedzieć nie musi.
- Przecież oboje jesteśmy chłopakami... - niższy chłopak kontynuował ciszej.
- A co ja wcześniej powiedziałem? - Deidara oparł ręce o biodra.
- Em... że musiałbyś zaprosić chłopaka?
- Wcześniej głupku.
- Wszyscy mają cię za dziewczynę?
- Dokładnie- Dei aż klasnął. Takanori siedział chwilę zastanawiając się.
- To nie musi być takie głupie.
- Oczywiście, że nie jest- blondyn poczochrał Rukiego po głowie.
- Ale... kurcze, ty jesteś przecież ode mnie wyższy.
- Jak założysz lekkie koturny i natapirujesz włosy, to nie będzie widać tych 6 centymetrów różnicy.
- Twoje argumenty mnie przekonały- Taka wyszczerzył ząbki.
***
Deidara biegł najszybciej jak mógł do domu. Musiał zdążyć spotkać się z siostrą zanim ta gdzieś wyjdzie. Prawie się wywrócił przez drzwi, jednak udało mu się utrzymać równowagę. Zrzucił gdzieś po drodze buty i rozpoczął wędrówkę po schodach.
- Ayumi! - krzyknął wbiegając bez pukania do pokoju siostry- Musisz mi pomóc.
- Ja nic nie muszę, tym bardziej gdy nie szanujesz mojej prywatności- odparła dziewczyna nie zwracając na niego zbytniej uwagi- Co by było gdybym się przebierała?
- O jeny- westchnął chłopak- no proszę~ musisz mi pomóc wyszykować się na bal trzecioklasisty.
- Hę? - blondynka odłożyła jakąś gazetke obok siebie- Przecież masz swój ładny garniturek, nie rozumiem w czym mam pomagać...
- Ale ja go nie założe!
- Jak nie?! To bardzo ładny garnitur...
- Agh, jak ja mam ci to powiedzieć żebyś nie wzięła mnie za wariata?
- Już cię za niego mam, gadaj prosto z mostu.
- Pomożesz mi wybrać sukienkę?
- ...
- ...
- Gh, pfffh- dziewczyna wykrzywiła usta w grymasie i po chwili wybuchnęła śmiechem.
- Po co pytałem... - Deidara jęknął załamany.
- Haha, o boże nigdy nie myślałam, że doczekam takiego dnia. Ty chcesz założyć sukienkę? A jak sama chciałam cię ubrać to uciekałeś aż się kurzyło haha... A teraz tak serio. Dlaczego ty do jasnej cholery chcesz sukienkę?!!
- Jak się zgadzasz to chodźmy do centrum, a po drodze ci opowiem.
***
- Ok, czaje już po co to wszystko- Ayumi szła szybko po chodniku, a Deidara prawie za nią biegł. Czemu jest niższy od swojej siostry? I drobniejszy... od dziewczyny, kurczę!
- Pomożesz? - zapytał z nadzieją.
- A jak myślisz, po co teraz zapiepszamy do centrum handlowego, co? - blondynka uniosła jedną brew. Chłopak odetchnął z ulgą. Nie miał pojęcia co by zrobił gdyby się nie zgodziła.
- Ach, wybiorę ci cudowną sukienkę. Zostaniesz najpiękniejszą dziewczyną tego wieczora- Ayumi zaczęła radośnie świergotać, kiedy wchodzili do jednego ze sklepów.
- Poszukajmy czegoś błękitnego. Będziesz tak słodko wyglądać!
- Musi być słodko? Ja chce tylko...
- Musi! - dziewczyna przerwała bratu- będziesz śliczny! Zobaczysz jak ci to będzie pasować. Podbijesz tego wieczoru serce nie jednego chłoptasia. Ale przede wszystkim Takanoriego.
- Zaraz, zaraz- Deidara zrobił się cały czerwony- to mój przyjaciel, oboje jesteśmy chłopakami i niby skąd ci przyszło do głowy, że mam się mu podobać?
- A wiesz podrzuciła mi to głowy część mózgu odpowiedzialna za moje yaoistyczne zapędy. Masz przymierz- Ayumi wcisnęła blondynkowi trzy sukienki do rąk. Ten nadal czerwony jak buraczek podreptał do przymierzalni. Po chwili wyszedł stając przed swoją siostrą.
- Hmm, nie to ci nie pasuje, przymierz drugą- dziewczyna pokręciła głową na boki. Deidara zrezygnowany wrócił za parawan, by zaraz wyjść w drugiej kreacji.
- Ta już lepiej, ale to nie to. Te obcisłe kiece ci nie pasują. Dawaj tą trzecią.
Chłopak znowu zniknął w przebieralni. Po trochę dłuższym czasie wyszedł w ostatniej sukience.
- Ślicznie ci w niej! - dziewczyna zadowolona klasnęła w ręce- Ale znajdziemy ci ładniejszą, bo przed nami jeszcze siedem sklepów.
Deidara spojrzał przerażony na siostrę.
- Oj nie patrz tak na mnie, dla bycia ładnym trzeba cierpieć. Poza tym już wiem według jakiego kryterium szukać. Przebieraj się i idziemy!
Blondyn ubrał swoje ciuchy i ruszyli dalej. Chodzili po galerii trzy godziny, szukając odpowiedniej sukienki ( "Gorset też musisz mieć. Ładna talia to podstawa!" ). Gdy w końcu znalezli najładniejszą, przez godzinę biegali w poszukiwaniu odpowiednich baletek ( "Gdybyś nie miał mniejszej nogi ode mnie to pożyczyłabym ci swoje" ). Na koniec siedzieli dwie godziny w sklepie jubilerskim, dobierając odpowiednią biżuterię ( "Jak to nie macie klipsów? Nie, ona nie ma przebitych uszu!" ).
Do domu wrócili około 22. Przemknęli niezauważeni przez rodziców, na piętro. Deidara od razu wpadł do wojego pokoju i rzucił się na łóżko.
- Jestem padnięty- jęknął w poduszkę.
- W ogóle kondycji nie masz do zakupów- Ayumi westchnęła, patrząc na brata.
- To chyba oczywiste. Nie wiem jak wy tak możecie chodzić całymi dniami...
- Też nie wiem. Ja w każdym razie będę miała jutro odciski- dziewczyna uśmiechnęła się i wyszła z pokoju blondyna.
"To zakupy mam za sobą" - pomyślał chłopak i zasnął.
*tydzień później*
Nadszedł dzień balu. Deidara wszystkie lekcje siedział jak na szpilkach. Kiedy rozległ się ostatni dzwonek, wybiegł ze szkoły.
- DeiDei, gdzie ty się tak śpieszysz? - przy bramie dopadł go Ruki.
- No przyszykować się muszę nie?
- Ale przecież masz jeszcze dużo czasu- Taka jęknął błagalnie- a ja chciałem z kimś po mieście pochodzić...
- Jak zaraz nie przyjdę do domu to mnie siostra wykastruje.
- He? Mam wrażenie, że jej zależy bardziej na tym jak bedziesz wyglądał niż ty sam.
- Tak to bywa- Deidara uśmiechnął się do Rukiego i pobiegł do domu.
***
- CO TAK DŁUGO?! - Ayumi dopadła brata już pod drzwiami wejściowymi.
- Ruki mnie zagadnął na wyjściu ze szkoły- blondyn wszedł niepewnie do przedpokoju.
- Mamy masę roboty, a ty co? Gadasz sobie? Pięć minut spóźnienia w takiej sytuacji jest niewybaczalne. A ty spóźniłeś się siedem!
Deidara jęknął cicho. Te przygotowania będą straszne.
- Do mojego pokoju, ale już! Natychmiast! - blondynka trzasnęła brata szmatą w tyłek. Ten pisnął i poleciał do pokoju. Dziewczyna ruszyła szybko za nim.
- Siadać- Ayumi posadziła chłopaka na krześle, znajdującym się na środku pokoju. Poszła w stronę swojej szafy i wyjęła odpowiednie ubrania i dodatki.
- Udało mi się to ukryć cały tydzien przed rodzicami. Nie martw się, wracają z pracy, kiedy bedziesz na balu, a potem od razu jadą w gości i nie będzie ich do rana. Możesz więc spokojnie wrócić w tej sukience do domu.
- Dobrze wiedzieć- Dei rozglądał się po pomieszczeniu, machając nogami. Tak rzadko bywał w pokoju siostry, że nawet nie pamięta jak wygląda.
- A teraz do roboty, mamy mało czasu- dziewczyna zaczęła przeszukiwać kosmetyczke- przebieraj się. Deidara spojrzał na nią krzywo.
- O co ci znowu chodzi?
- Możesz się odwrócić? - zaczerwienił się i wbił wzrok w swoje stopy.
- Nie, bo tego nie zawiążesz sam. Jeszcze zaplączesz i co będzie? Wkładaj już.
- Dobrze- blondyn zdjął powoli koszulkę i założył pierwszą warstwę materiału. Ayumi podeszła do niego i wzięła się do roboty.
- Ała- wrzasnął Dei.
- Już cię boli? Przytyłeś przez ten tydzień, czy co, że tak reagujesz?
- To boli i ostatnio też tak bolało.
- Marudzisz.
- Agh... Aj, aj, ajaja! Ugh...
- Przestań wydawać takie dźwięki, przecież to nic strasznego! - krzyknęła blondynka.
- T-to jest straszne- chłopak oparł się o ścianę.
- Może faktycznie przytyłeś przez ten tydzień? Bo przecież ten gorset zwięzić się nie mógł, do cholery jasnej!
*wieczorem*
- Ding dong- Ruki nacisnął dzwonek do drzwi. Czekając aż ktoś mu otworzy, zaczął drobić w miejscu. Czas strasznie mu się dłużył. Po chwili dało się słyszeć kroki za drzwiami i otwierany zamek.
- No naresz... - Taka zaczął z pretensją ( przecież musiał "tak długo"czekać ) jednak urwał i aż otworzył usta, kiedy zobaczył swojego przyjaciela... W niesamowicie seksownej jego zdaniem sukience. Była niebieska i zwiewna. Dosyć prosta, ale śliczna. Do tego perfekcyjnie wykonany makijaż. Takanori zaczerwienił się, zresztą Deidara też. Za plecami blondyna pojawiła się jego siostra. Widząc zachowanie tej dwójki, wywróciła oczami i popchnęła brata za drzwi.
- Zabierz swoją panienkę na bal, macie się dobrze bawić i tak dalej, i tak dalej- uśmiechnęła się szeroko- A, i nie wracajcie za szybko, najlepiej w ogóle, a najbardziej bym była szczęśliwa gdybyście w końcu się przerżnęli! - dodała po chwili.
Deidara zrobił się tak czerwony, jak tylko się da.
- C-co ty...?! - krzyknął zmieszany w stronę blondynki.
- A nic, papa, do zobaczenia jutro- zamknęła im drzwi przed nosem. "Kiedy oni to zrozumieją?" - pomyślała i pokręciła zrezygnowana głową.
A w tym samym czasie chłopcy powoli ruszyli w odpowiednią stronę. Ruki cały czas patrzył na Deidarę. W tej chwili wyglądał o wiele lepiej od nie jednej modelki. Zafascynowany przejechał palcem po boku blondyna. Ten lekko się spiął.
- C-co robisz? - zapytał cicho. Taka spojrzał na jego zaczerwienioną twarz. Wyglądał teraz niesamowicie pociągająco według Takanoriego.
- Nic, zastanawiam się jakim cudem masz taką talie- niższy chłopak ponowił gest.
- Przez dwie godziny męczyłem się z siostrą gorsetem- westchnął Dei.
Ruki uśmiechnął się. Chociaż na początku miał bardzo dużo wątpliwości co do tego balu, to jednak to wszystko zaczynało mu się coraz bardziej podobać. Może to była wina jego przyjaciela zasuwającego w kiecce? W której był ponadprzeciętnie seksowny.
"O czy ja myśle?" - Takanori zbeształ się w głowie- "Jak można mieć takie myśli o swoim przyjacielu..."Normalnie, skoro cię tak jara to nic dziwnego. Przeleć go! No dawaj, wiem, że chcesz!" - na prawym ramieniu Rukiego pojawił się mały diabełek.
"Nie rób tego. Zastanów się dokładnie, bo potem możesz żałować" -na lewym ramieniu pojawił się mały aniołek.
"Ty, w białej kiece się lepiej zamknij, bo jak ci pier..."
"Nie używaj tak okropnych słów. A ty nie słuchaj go..."
"Nie, to tego dekla nie słuchaj!"
Takanori westchnął pod nosem i potrząsnął głową na boki. Momentalnie dwie postacie zniknęły.
"Chyba powinienem wybrać się do psychologa" - pomyślał.
Reszta drogi była dosyć cicha. Szybko wraz z Deidarą doszli na miejsce. Szkoła była ładnie ozdobiona, było dużo lampek i błyskotek. Idąc na sale gimnastyczną, blondyn czuł na sobie pełno spojrzeń. To było dla niego niekomfortowe. Zawsze stał z boku nie zwracał na siebie uwagi ... a tu taka odmiana. Przytulił się do boku swojego partnera.
- Nie stresuj się tak- Takanori złapał przyjaciela za rękę. Dei czuł palące rumieńce na policzkach. Miał przeczucie, że tego wieczoru go nie opuszczą. Swoją drogą, myślał, że Taka będzie bardziej skrępowany w czasie balu. A tu niespodzianka. Niższy chłopak zachowywał się jakby był w swoim żywiole.
"A myślałem, że najlepiej to on się czuje w galerii handlowej."
Dotarli w końcu na sale gimnastyczną. Tam było jeszcze więcej światełek niż przed szkołą. Deidara zmrużył lekko oczy. Było aż za jasno.
"W co ja się wpakowałem. Trzeba było w domu zostać!"
We dwoje stanęli trochę z boku. W każdym razie na tyle, ile się dało. Na sali było strasznie dużo uczniów. Po jakimś czasie dało się słyszeć pukanie w mikrofon i wesoły głos.
- Witajcie moi kochani! Wszystkie pary, gołąbki i tak dalej. Tu wasza najdroższa, przewodnicząca samorządu uczniowskiego. Zaczynamy bal, koteczki! I żeby było jasne, wszyscy macie pięknie tańczyć, bo dzisiaj wybieramy króla oraz królową balu! - dziewczyna jak katarynka nadawała do mikrofonu- Wszyscy mają się dobrze bawić. To rozkaz! - rozległ się śmiech i po chwili mikrofon został wyłączony. Zaraz po tym włączona została muzyka. Pierwszy kawałek był wolny.
Ruki pociągnął Deidare na parkiet. Objął go delikatnie w tali i oboje zaczeli tańczyć.
- Chciałbyś wygrać? - Taka zapytał blondyna na ucho.
- C-co? - chłopak lekko podskoczył.
- Który raz dzisiaj słyszę od ciebie to pytanie- Takanori zaśmiał się cicho- czy chciałbyś zostać królową balu?
- A po co? - Dei nadał policzki i schował twarz w zagłębieniu szyji przyjaciela. Czuł na sobie za dużo par oczu, wgapiających się w niego. Takanori poczuł lekkie łaskotki, na co mruknął zadowolony. Pogłaskał partnera do tańca po głowie.
- Po prostu. Spróbować zawsze można.
- Można... - blondynek zgodził się cicho. Przez dłuższy czas już nie odzywali się do siebie. Jednak po trzech tańcach, Deidara oświadczył, że musi odpocząć.
- Szybko wymiękłeś- Ruki oparł się o stół przy, którym Dei stał i popijał soczek.
- Nie mam kondycji i dobrze o tym wiesz- chłopak odstawił kubek na stół.
- Ale to były tylko trzy tańce, na dodatek wolne.
- Pff- blondyn prychnął.
- Nie marudź i chodź- Ruki wyszczerzył się i pociągnął Deia spowrotem na parkiet.
- Jak będę wyglądać jak spocony pawian to dostaniesz po pysku!
- Okej, okej- Taka wysuszył ząbki.
Tańczyli cały wieczór. Deidarze nawet się to spodobało. Oboje świetnie się bawili i to było najważniejsze. A na koniec zostały ogłoszone wyniki. I (nie)spodziewanie królem i królową balu zostali:
- Deidara i Takanori!- przewodnicząca krzyknęła radośnie do mikrofonu- zapraszamy naszą wspaniałą parę na scenę!
Taka dumnie wszedł na podest, zaraz za nim blondyn. Oboje dostali korony ( Koron-chan?! ). Ruki szczerzył się jak głupi do aparatu, a Dei zerknął krzywo na swoją nagrodę.
"Dam siostrze" - uśmiechnął się do siebie. Podszedł do przyjaciela i przytulił się do niego. Taka poczuł rumieńce na policzkach i starał się je ukryć, aby nie było ich widać na zdjęciach, które wszyscy dookoła pstrykali.
"Ciekawe jak by moja mama zareagowała, jakby zobaczyła te fotki..." - zastanawiał się. Skierował swoje spojrzenie na uśmiechniętego i zarumienionego blondynka. Doszedł do wniosku, że jego rodzicielka uznałaby go za piękną dziewczynkę. Parsknął śmiechem na tą myśl. Deidara zganił go spojrzeniem.
Po całym tym zamieszaniu zaczęli kierować się w stronę wyjścia. Wszystkie dziewczyny patrzyły na Deia z zazdrością. Nie podobało im się najwyraźniej, że to on wygrał.
"Jeśli każda baba taka jest to jednak się cieszę, że jestem facetem".
Dziewczyna idącą przed nim co chwilę się odwracała, a gdyby spojrzenie mogło zabijać, blondynek z pewnością byłby trupem. Tuż przy wyjściu ze szkoły miał jej dosyć, więc wpadł na genialny pomysł aby... stanąć na jej sukience, która ciągnęła się po ziemi. Zrobił to tak "niechcący". A efekt był świetny, bo dziewczyna nie dość, że zaliczyła piękny upadek to jeszcze jej piękna sukienka rozerwała się aż do pasa! Ruki widząc co zrobił jego przyjaciel ledwo powstrzymał wybuch śmiechu. Ale inni się nie hamowali. Dookoła dało się słyszeć salwę śmiechu. Tym bardziej, że dziewczyna miała na sobie bijące po oczach, różowe stringi!
- Ups- Deidara uśmiechnął się pod nosem i popchnął delikatnie Rukiego w stronę wyjścia- szybko, bo się połapie, że to moja wina.
Taka zaśmiał się głośno i ciągnąc Deia za rękę przeciskał się przez tłum. W końcu udało im się dotrzeć na dwór. Oboje głęboko odetchnęli. W środku był straszny zaduch.
- To teraz muszę cię ładnie odprowadzić do domu- Takanori odezwał się po chwili ciszy. W sumie ni chciał się żegnać z blondynkiem. Jakoś tak dzisiaj strasznie go do niego ciągnęło.
- Nie chce
- Hę? - Ruki zamrugał oczami- co?
- Nie chce wracać do domu, bo mnie siostra napadnie. A ja zmęczony jestem. Mogę wpaść do ciebie na noc?
- T-tak, pewnie- pierwszy raz, Taka miał dziwne skojarzenia na pytanie o nocke.
"Coś się dzisiaj ze mną dzieje"
Skierowali się powoli w stronę domu niższego. Szli w ciszy, każdy pogrążony w swoich myślach. Deidara co jakiś czas zerkał na Takanoriego. Odkąd był z siostrą na tych głupich zakupach, miał nieprzyzwoite myśli na jego temat. Starał się na niego nie patrzeć i odganiać dziwne wizje pojawiające się w głowie.
"Mam chore zapędy, o których nawet nie wiedziałem"
Po około 20 minutach wędrówki doszli do domku Rukiego. Ten starał się otworzyć jak najciszej drzwi od mieszkania. Ale niepotrzebnie, bo okazało się, że nikogo nie ma.
- Rozgość się jak zawsze- uśmiechnął się do swojego gościa.
Deidara ściągnął swoje baletki, poszedł do pokoju Taki, zdjąć biżuterię i zmyć makijaż. W tym samym czasie gospodarz zaczął robić jakieś kanapki do jedzenia. Gdy blondyn zszedł na dół, nadal miał na sobie sukienkę.
- Czemu się nie przebrałeś? - zapytał Takanori- wiesz przecież gdzie są moje ubrania.
- Z tym gorsetem chyba sam sobie nie poradze- westchnął chłopak i sięgnął po jedną kanapkę.
- To zjedz, a jak się ogarnę to ci pomogę to zdjąć- Ruki poszedł do swojego pokoju. Dei w tym czasie powoli zjadał swoją porcję jedzenia. Gdy skończył, posprzątał po sobie i ruszył w ślad za przyjacielem. Wszedł do pokoju, a tam... Takanori w mokrych włosach i bez koszulki. Niby widzial to często, ale przez ostatnie myśli ten widok wydał mu się bardzo erotyczny. W jednej chwili uświadomił sobie o czym myśli i zrobił się calusienki czerwony.
- O, jesteś. Pomóc ci z tą sukienką? - Ruki wyszczerzył się w stronę przyjaciela, który jak kołek stał na środku pokoju- Halo, DeiDei, powrót na ziemię, powrót.
- A, tak- chłopak zamieszany podszedł do Takanoriego.
"Od kiedy ja mam takie zboczone myśli?"
Deidara skierował wzrok na usta niższego. Zaczął myśleć o wszystkich ostatnich zdarzeniach i insynuacjach swojej siostry.
- Taka- odezwał się gdy Takanori mocował się z zamkiem sukienki.
- Hm?
- Bylibyśmy przyjaciółmi cokolwiek bym zrobił? - blondynek zarumienił się mówiąc to.
- Tyle odpałów razem mieliśmy, że cokolwiek by się nie stało to będziemy przyjaciółmi nie? - chłopak posłał mu śliczny uśmiech- Ale dlaczego w ogóle pytasz?
Deidara zbliżył się szybko do Rukiego i pocałował. Taka zrobił wielkie oczy i przez chwilę nie wiedział kompletnie co zrobić. Jednak szybko się uspokoił.
"Widać, że nie tylko ja mam ostatnio dziwne myśli" - pomyślał i oddał pocałunek pogłębiając go. Deidara jakby na moment się zaciął widząc zachowanie przyjaciela, ale zaraz kontynuował. Całowali się namiętnie, aż do utraty tchu. Gdy już brakowało im powietrza, oderwali sie od siebie, a blondyn usiadł na łóżku i przyłożył palce do swoich ust.
- Co my wyrabiamy? - mruknął pod nosem. Taka przyglądał mu się w zamyśleniu i po jakimś czasie uśmiechnął się zawadiacko.
- Myślę, że słuchamy rad twojej siostry- usiadł obok przyjaciela, a następnie wpił się spowrotem w jego usta. Sięgnął do zamka sukienki i rozpiął ją do końca.
Deidara zarzucił Tace ręce na karku oddając pieszczote. Zastanawiał się jeszcze czy na pewno dobrze robi. Ale zaraz przestał się tym przejmować. W końcu sam to zaczął. Zjechał swoimi zgrabnymi łapkami niżej, jeżdżąc delikatnie po szczupłym brzuchu niższego.
Takanori zsunął z ramion przyjaciela sukienkę i rzucił gdzieś na podłogę. Położył chłopaka na swoim łóżku, zjeżdżając pocałunkami w dół. Powoli obcałowywał szyje blondyna. Kiedy trafił na gorset, skierował dłonie na plecy Deia i zaczął rozwiązywać wstążeczki na jego plecach. Delikatnie muskał palcami jego ciało, a ustami pieścił tors tak nisko, na ile pozwalał jeszcze nie zdjęty materiał. Kiedy się go pozbył, zsunął ręce pod majtki Deidary i ścisnął lekko jego pośladki. Ten zadowolony wypchnął biodra do góry, ocierając się o kochanka. Poczuł na sobie jego podniecenie, na co jęknął i ponowił ruch. Chwycił po chwili zamek od spodni Rukiego i zaczął go rozpinać by pozbyć się uciążliwego elementu garderoby. Ściągnął je po chwili szarpaniny, razem z bokserkami. Taka nie zostawał w tyle i ściągnął z blondynka ostatnią część ubrania. Wrócił do ust kochanka w tym samym czasie błądząc rękoma po jego ciele. Po chwili zjechał po raz kolejny niżej, aż do podbrzusza. Głaskał palcami wewnętrzną stronę ud wyższego, a ten wzdychał zadowolony.
Takanori zsunął się spowrotem niżej i językiem polizał lekko męskość Deidary, na co ten jęknął cichutko. Wziął go całego w usta i od razu zaczął energicznie poruszać głową, ssać i podgryzać penisa swojego przyjaciela.
- T-Taka... ah szybciej! - krzyknął chłopak i chwycił niższego za włosy. Ten starał się go posłuchać i przykładał się jeszcze bardziej.
- Ah! - w końcu blondyn doszedł w usta Takanoriego. Ten połknął wszystko i oblizał sie perwersyjnie. Pocałował namiętnie po raz kolejny blondyna. Ten ochoczo oddał pocałunek, zlizując resztki swojego nasienia.
- Czekaj chwilę- Takanori uśmiechnął się i wyszedł z pokoju. Moment później wrócił z jakąś małą tubką w ręku.
- Czemu był tylko truskawkowy- chłopak burknął pod nosem. Dei zaśmiał się słysząc to. Juz wiedział po co tamten poszedł. Wstał w łóżka i podbiegł do przyjaciela całując mocno i namiętnie jego usta. Ruki popchnął go od razu na łóżko.
- Zaczyna się ukazywać twoja ciemna strona- wyszczerzył się wisząc nad blondynem.
- Nie gadaj tyle- wyższy chłopak chwycił męskość Taki by go uciszyć. Bardzo skutecznie zadziałało. Niższy sięgnął po lubrykant i starał się wylać trochę trudne.
- Kurde Dei to cholernie przyjemne ale przestań, bo nie mogę się skupić- warknął Takanori. Blondyn zachichotał i rozstawił szeroko nogi przed kochankiem.
- Jak tak będziesz się zachowywał to cię po prostu przerżnę! - Taka spojrzał groźnie na Deidare.
- To rżnij, po to tu jestem- chłopak uśmiechnął się i pomachał nóżkami. Sam nie wierzył w to co gada. Słowa same leciały mu na język. Co najciekawsze, spodobała mu się taka wersja samego siebie.
A Ruki zamrugał zaskoczony. Jego mały aniołek zamienił się małego, seksownego diabełka. Mrau.
- Skoro tak- Takanori nasmarował swojego członka specyfikiem i bez przygotowania wszedł do końca w blondynka. Ten jęknął czując przyjemność i ból, który... w sumie też był przyjemny.
"Fajnie jest się dowiedzieć, że jest się masohistą"
Taka zatrzymał się widząc grymas na twarzy przyjaciela. Jednak ten niezadowolny szarpnął biodrami.
- Ruszaj się- warknął. Rukiemu nie trzeba było powtarzać. Od razu po tym zaczął się mocno poruszać we wnętrzu kochanka. Ten sapał i jęczał zadowolony. Po jakimś czasie z jego ust zaczęły wyrywać się nawet krzyki.
- T-Taka szy-bciej... błagam mocniej! Ah! Tak głębiej!! - Blondyn zaczął krzyczeć na cały głos.
- Ta-Taka... Ah! Tak, tam! OCH!- chłopak prawie zdarł sobie gardło kiedy Takanori trafił w jego czuły punkt. Po dwóch następnych ruchach osiągnął po raz drugi orgazm.
Ruki poruszał się w nim jeszcze dopóki sam nie osiągnął szczytu.
- O boże- jęknął gdy tak sie stało. Oboje zmęczeni opadli na łóżko. Chwilę normowali oddechy.
- R-Ruki- odezwał się Deidara lekko zachrypniętym głosem- Ja chyba cię kocham.
- A ja pominę to "chyba" - Taka pogłaskał blondynka po głowie- kocham cię.
- Chyba oboje zadaliśmy sobie z tego sprawę dosyć późno nie? - Dei uśmiechnął się i wtulił w Rukiego.
- Kochanie... - Taka odezwał się kiedy prawie spali.
- Hm?
- A ubrałbyś jutro mini?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz