Agh wiem to miało być wstawione gdzieś dwa tygodnie temu. Gomennasai! Zawaliłam czasowo. Ale już jest. Więc nie bić!
Paring: Deidara x Sasori
Warning: scena erotyczna ( moja pierwsza napisana w życiu więc uwaga! )
□□□□□□□□□□□□□□□□□
Wracali z misji. Bardzo długiej i bardzo męczącej. Przynajmniej dla jednego z nich. Deidara dosłownie słaniał się na nogach i jedyne o czym w tamtej chwili marzył było jego wygodne łóżeczko. Natomiast Sasori zastanawiał się nad projektem nowej marionetki. Dawno nic nie stworzył a to niedobrze.
"Nie powinienem zaniedbywać swojej sztuki"
I tylko to zaprzątało jego umysł.
W końcu na horyzoncie pojawiła się ich kryjówka. Czerwonowłosy przyspieszył mając kompletne gdzieś stan swojego partnera. Nie chciało mu się na niego czekać. Po co? Wolał jak najszybciej znaleźć się w swojej pracowni. I najlepiej nigdy stamtąd niewychodzić
- Sasori no danna nie możesz poczekać? -jęknął blondyn starając się dogonić marionetkarza
- Nie- mruknął ozięble i przyspieszył jeszcze bardziej.
Tak wyglądał każdy ich powrót z jakiejkolwiek misji.
W końcu dotarli. Sasori ruszył do swojej pracowni i zamknął się tam na cztery spusty. Nie musiał odpoczywać przecież był marionetką. Z drewna. A drewno nic nie czuje.
Deidara poszedł do swojego "pokoju" i kładąc się na łóżku prawie natychmiast zasnął. Potem obudził się pod wieczór by coś zjeść i spowrotem schować się w swojej oazie i odsypiać.
Tak wyglądał zawsze ich czas po powrocie z misji.
Mija kilka dni przez które wcale sie nie widzą. Deidara testuje swoje bomby, spaceruje i robi co mu przyjdzie do głowy w czasie wolnym. A Skorpion siedzi w swojej pracowni i ni cholerę go stamtąd wyciągnąć. Blondyn, owszem kiedyś próbował, bo przecież nie byłby sobą gdyby nie powpieniał swojego danny. Ale w wyjątkiem kilku złamań nie było z tego żadnego pożytku więc dał sobie spokój czekając na ten moment kiedy Sasori wyjdzie na chwilę. Bo wychodził. Ale nie wiadomo po co i kiedy. Jednak gdy już się taki cud zdarzył a Deidara był w pobliżu od razu dopadał czerwonowłosego gadając co mu ślina na język przyniesie. A Sasori wbrew pozorom słuchał. Chociaż sam nie wiedział po jakiego grzyba skoro ten dzieciak go wkurzał niemiłosiernie... chyba.
I tak wyglądał ich czas między misjami.
Po około tygodniu wolnego zdarzył się właśnie taki dzień gdy Skorpion wyszedł z pracowni. W głównym pomieszczeniu ich kryjówki Dei siedział przy stole i lepił w glinie. Słysząc cichy szelest podniósł głowę patrząc swoimi błękitnymi oczami na dannę. Z takim małym błyskiem którego czerwonowłosy nigdy nie rozumiał. Jednak patrząc na blondyna zawsze miał sie ochotę uśmiechnąć. Ale to było niemożliwe a za każdym razem kiedy przyłapywał się na takiej myśli do głowy przychodziło mu jedno
"Idiotyzm"
A potem patrzał na Deidare i czekał co on powie. Bo ten zawsze miał co do powiedzenia. Lub zadawał pytania. Na które nie zawsze otrzymywał odpowiedź.
- Danna- odezwał się po dłuższej ciszy- czy ty... zastanawiałeś się kiedyś nad tym... czy chciałbyś być na jeden dzień spowrotem czlowiekiem?
Sasoriemu az mowę na chwilę odjęło. Owszem pytania które zadawał Deidara były bezsensowne i głupie.
"Ale nigdy az tak!" pomyślał marionetkarz.
-Nie wiem jak wymyślasz te głupoty. Nie, nawet nie chciałem się nad tym zastanawiać.
-Ale... gdybyś mógł... to tylko jeden dzień co by ci to szkodziło...
-NIE!! - Sasori podniósł głos. Mimo praktycznego braku cierpliwości nigdy nie krzyczał.
- wracam do siebie- warknął bardziej do siebie. Kiedy chciał odejść blondyn wstał i chwycił go za rękę. I tak, nie ma w tym teoretycznie nic dziwnego. Sasori normalnie wyrwałby się bez słowa. Jednak teraz było inaczej. Czemu? Czuł ciepło. Od jego ręki. Był z drewna. Więc jak? Czuł jak dłoń Deidary jest miła w dotyku. Przyjemna.
I dlatego stał jak głupi z mętlikiem w głowie.
"Jakim cudem? Prawem? Czemu?" I tysiące innych. Skoro tak zareagował na delikatny dotyk to co miał zrobić gdy blondyn go objął od tyłu trzymając jego ręce?
- Naprawdę byś nie chciał? - spytał młodszy. Sasori jakby się wybudził słysząc te słowa. Wyrwał się i ... tak stchórzył i zwiał do pracowni. Ale nie po to by pracować. Oparł się o drzwi i gdyby był człowiekiem to by po nich zjechał z nadmiaru emocji. I gdyby faktycznie był człowiekiem to jego serce wyskoczyłoby chyba z piersi.
"Idiotyzm" - pomyślał.
To musiałabyć jakaś iluzja. Musiała, bo to niemożliwe żeby przez tego dzieciaka zimny i bezuczuciowy Marionetkarz coś czuł. To sie tyczy i emocji i... wszystkiego! I co to za pomysł przemiany w człowieka?!
Sasori bezwładnie poleciał do przodu i wylądował na szarej podłodze. Bardzo ciekawej, szarej, podłodze.
¤¤¤
Nad ranem wstał i odwrócił się w strone drzwi. Tak, spędził całą nic leżąc bez ruchu na zimnej - czego nie czuł - podłodze rozmyślając nad krótkim aczkolwiek wstrząsającym zdarzeniem.
"To były jakieś zwidy. To niemożliwe żebym ja jako marionetka coś czuł"
I z takim stwierdzeniem i zadowoleniem, które możliwe że byłoby widoczne gdyby nie był z drewna- wyszedł ze swojego "pokoju". Zamierzał udowodnić że to wczoraj było NIE-MOŻ-LI-WE!
Właśnie zmierzał przez korytarz gdy z jednego z pomieszczeń wypadł Deidara. I oczywiście, pięęęknie wleciał na Skorpiona. Który z pewnością był mocno zszokowany gdy przeszedl go dreszcz. Czy przyjemny czy nie nawet nie chciał wiedzieć
- Ups- wyszczerzył się blondyn- moja wina moja
Jak można z takim uśmiechem przyznawać się do winy i jeszcze klepać biedną lalkę po głowie? No jak? A Sasori jak się pojawił tak od razu zniknął za drzwiami pracowni. Ten zimny, ten którego nic nie obchodzi Sasori i ten co ma wszystko serdecznie bardzo głęboko i miło gdzieś, siedział skulony pod drzwiami z jedną myślą.
"NIE-MOŻ-LI-WE... "
¤¤¤
Mijały powoli dni. Sasori pod żadnym pozorem nie chciał opuszczać swojego azylu. Jednak po jakimś czasie zaczęło mu się robić tak dziwnie zimno. I nie wiedział czym było to spowodowane. Ani w jaki sposób to dokładnie odczuwał.
W końcu opuścił swoją pracownię. W następnym pomieszczeniu natknął się na blondyna, który na dzień dobry uścisnął mu dłoń. Marionetkarz już nie uciekał ale zaczął się zastanawiać: "jak on to robi?".
Podświadomie zaczął coraz częściej do niego przychodzić. I coraz bardziej i bardziej pragnąc dotyku. Nadal nie wiedział jak młodszy artysta to robi. Ale chciał być coraz bliżej niego.
Pewnego dnia po prostu nie wytrzymał. Zawsze mówił sobie że w końcu jest swoją sztuką i nie potrzebuje uczuć. Jednak gdy po wielu latach odizolowania od wszystkich, kiedy znowu poczuł cokolwiek- nie chciał tego na razie tracić.
Minęły prawie dwa tygodnie od pierwszego "wybryku" Deidary. A czerwonowłosy po raz pierwszy od kilkunastu lat przytulił- tak przytulił- sie do kogokolwiek. Złakniony ciepła przylgnął do pleców wybuchowego artysty. Tamten nie wydawał się być zdziwiony. Jakby tego oczekiwał.
- Danna- odezwał się po raz pierwszy od poprzedniej wymiany myśli ( rozmową zbytnio to nie było od aut. ) - chciałbyś być na jeden dzień spowrotem człowiekiem?
Sasori już nie zareagował tak jak poprzednio. Lekko kiwnął tylko głową.
-To niemożliwe- powiedział cichutko
- ... Nie? - usłyszał cichy śmiech. Mimowolnie zamknął swoje szklane oczy. I nastała dla niego ciemność.
¤¤¤
Obudził się nad ranem czując drażniące promienie słońca na twarzy. Obrócił głowę w stronę poduszki i narzucił sobie na nią kołdre.
"Mięciutka i ciepła" westchnął w myślach. Starał się ponownie zasnąć niestety z marnym skutkiem.
Nagle otworzył zszokowany oczy. Zaraz, zaraz...
Mięciutkia.... ciepła...
Ciepła.... mięciutka...
Słońce drażni oczy....
Kołdra jest przyjemna w dotyku...
Eee moment...
...
...
...
...
...
CO KURWA?!
Usiadł na łóżku. Ma jakieś schizy czy coś? Spojrzał na swoje ręce i potarł jedną o drugą. Były gładkie i delikatne. I nie były wcale z drewna.
- podoba sie? - usłyszał obok siebie. Na prawo od łóżka siedział Deidara. Sasori nie potrafił wydusić z siebie słowa. Poruszył ustami układając je w nieme "jak".
- A to nieważne- uśmiechnął się blondyn- idź się umyć i ubrać- wskazał na drzwi obok po czym wyszedł z pokoju.
Czerwonowłosy nadal w lekkim szoku ruszył się by wykonać polecenie. Wtedy odkrył że nic na sobie nie ma. Momentalnie poczuł jak pieką go policzki. Owinął się kołdrą i czmychnął szybko pod prysznic. Jeny ile on lat z niego nie korzystał.
Po dokładnym wyszorowaniu swojego ciała, założył ubrania leżące obok kabiny. I nie był to strój Akatsuki tylko zwykłe ciuchy.
"Co on znowu wymyślił?"
Wyszedł na korytarz gdzie stał Deidara. Również był ubrany zwyczajnie. Sasori spojrzał na niego dziwnie.
- Skoro masz prawdziwe ciało to chyba nie spędzisz całego dnia w czterech ścianach ne danna? -blondyn zadał pytanie doskonale wiedząc o co chodzi. W końcu, z ludzkiej twarzy o wiele łatwiej odczytać informacje niż z marionetki.
¤¤¤
Wyszli z kryjówki kierując swoje kroki do najbliższej wioski. Po drodze Sasori miał wrażenie jakby coś mu się skręcało w żołądku. Nagle dało się słyszeć ciche .... burczenie? Deidara wybuchł niepochamowanym śmiechem widząc jak czerwonowłosy łapie się za brzuch cały czerwony na twarzy.
-N-nie śmiej się! - prychnął marionetkarz.
- już już- westchnął Dei- powinieneś coś zjeść- uśmiechnął się i pociągnął Saso za rękę by szybciej być na miejscu. W końcu dotarli do wioski i poszli do najbliższej restauracyjki.
" dziwnie tak jeść..." pomyślał Sasori bawiąc się makaronem.
- Jedz to bo zaraz będzie zimne a wtedy jest obrzydliwe. Wierz mi na słowo danna- blondyn puknął go pałeczką w czoło. Marionetkarz burknął pod nosem jednak grzecznie zjadł swoją porcje.
- To gdzie chcesz iść? - zapytał Deidara
- Na odludzie
- Aleś ty towarzyski...
- Starczysz za całe miasto, strasznie dużo gadasz, wszędzie cię pełno, prawdopodobnie...
- dobra, dobra zrozumiałem. Chodź.
¤¤¤
Wyruszyli z miasta. Deidara zaczął ich gdzieś prowadzić i po godzinie wędrówki znaleźli się pod małym wodospadem z jeziorkiem.
- Ładnie...
-No nie? - blondyn wyszczerzył się wkładając nogi do wody. Po chwili Sasori dołączył do niego. Zaczęli rozmawiać. Bardziej to młodszy cały czas nawijał a czerwonowłosy słuchał. Z czasem jednak sam coś dodawał. Po kilku godzinach Deidara w ubraniach wskoczył do jeziorka.
- Idiota masz wszystko mokre- prychnął Sasori
- Jaki znowu idiota, nie bądź okrutny- blondyn udał urażonego- eeejjj.. danna... podaj mi rękę.
- Co?
- Daj rękę.
Sasori nie domyslając się co zamierza jego partner chwycił go za dłoń. I już po chwili sam wylądował w wodzie.
- KRETYNIE! JESTEM CAŁY MOKRY! NIE ŚMIEJ SIĘ JA CIĘ ZABIJE! - zaczął wrzeszczeć próbując dogonić śmiejącego się chłopaka. Szybko jednak się poddał gdyż kiepsko mu szło pływanie. Wyszedł z wody i usiadł na brzegu. Zaczął się przyglądać blondynowi.
"Brzydki nie jest. A ja mam tylko przez jeden dzień to ciało gdyby tak... z nim... eee nie nie!" - zrobił się cały czerwony uświadamiając sobie o czym myśli. Schował twarz w ramiona żeby nie było tego widać.
- Co jest danna? - zapytał Deidara przypływając do Sasoriego.
- Nic! Mi... zimno. wracajmy! -burknął zmieszany i wstał maszerując szybko przed siebie. Po chwili blondyn do niego dołączył. Po pół godzinie czerwonowłosy zaczął marudzić. Co zwykle robi Deidara przez swojego upartego partnera. Wszystko się do niego lepi, że głodny jest, że nogi go bolą. Normalnemu człowiekowi już dawno by uszy zwiędły.
Blondyna w końcu zaczął się irytować. Wziął Sasoriego na "barana". Ten troche pozrzędził ale i tak odpuścił.
- Dlaczego ty to robisz? - czerwonowłosy zapytał po jakimś czasie.
- Ale co?
- nooo... to wszystko dzisiaj...
Dei uśmiechnął się tylko lekko- potem się dowiesz Sasori.
¤¤¤
Gdy w końcu dotarli do kryjówki trzeba było nakarmić Skorpiona. Żyć by przecież nie dał.
"Mam wrażenie że zachowuje się gorzej od niego. Musze pamiętać żeby się z nim częściej zatrzymywać na misjach. Jak on w ogóle ze mną wytrzymał...?" - Sasori zastanawiał się w czasie jedzenia. Fakt prawie zawsze chodzili cały dzień bez przerwy. I zatrzymywali się tylko na nocki.
"To dlatego on jest taki szczupły..." spojrzał na twarz swojego partnera
"ładny... może jednak z nim... nie!"
Po posiłku poszli się przebrać. Nadal byli cali mokrzy. Gdy Deidara zdjął koszulke Sasori poczuł jak mimowolnie się czerwieni
"Cholera kompletnie dzisiaj nad sobą nie panuje. Ale... - spojrzał na blondyna -"No w sumie co mi szkodzi. Jutro spowrotem będę marionetką"
Podszedł powoli do chłopaka który przeglądał ubrania. Obrócił go w swoją strone i nie czekając na jego reakcje pocałował w usta. Zdziwił się gdy Blondyn od razu oddał pocałunek. Odsunął się od Deidary i spojrzał mu w oczy.
- Dlaczego...
- Cii... potem się dowiesz
Po tych słowach młodszy artysta popchnął Sasoriego na łóżko. Zaczął go całować najpierw w usta potem po szyji i spowrotem coraz bardziej rozpalając czerwonowłosego. Podwinął mu bluzkę i jeździł ręką po jego brzuchu i torsie. Po chwili zdjął przeszkadzający materiał. Sasori w tym czasie niezdarnie zsuwał z blondyna spodnie. Deidara zaśmiał się z niezdarności swoje mistrza i mu pomógł a nastepnie pozbył się reszty jego ubrań. Wrócił do szyji kochanka i zaczął się ocierać o niego. Czerwonowłosy cicho jeknął czując stojąca męskość młodszego. Deidara "zjechał" niżej całując i liżąc jego brzuch i tors. W końcu dotarł do męskości i delikatnie ją polizał co Marionetkarz nagrodził cichym pomrukiem zadowolenia. Wtedy wziął ją całą do ust. Poruszał głową w górę i dół liżąc ssąc tak by jak najlepiej zadowolić partnera. A Sasoriemu było aż nadto. Wił i jęczał niekontrolowanie czując te ciepłe usta. Krzyknął imię blondyna i wyginając się w łuk doszedł. Opadł na łóżko głęboko oddychając.
Gdy już się trochę uspokoił Deidara chciał ich obrócić tak by to Sasori był na górze. Prawdopodobnie uznał że czerwonowłosemu może się nie spodobać bycie uke. Ten go powstrzymał i szepnął cicho do ucha:
- Dzisiaj ty bedziesz moim mistrzem.
Pocałował go lekko w usta. Deidara się uśmiechnął i sięgnął po coś w szafce obok. Po chwili Sasori poczuł w sobie jeden palec pokryty czymś zimnym. Potem dołączył drugi i trzeci na co jeknął niezadowolony odczuwając lekki dyskomfort.
- Nie marudź- blondyn pocałował go w usta.
- Em.. a to... będzie bolało? - zapytał Marinetkarz troche czerwony na twarzy.
- Najprawdopodobniej ale potem będzie przyjemnie- to mówiąc wyjął z niego palce i wszedł w niego. Sasori pisnął, a z jego oczu poleciały łzy. Deidara czekał aż się przyzwyczai gładząc delikatnie jego tors i ramiona. W końcu czerwonowłosy szarpnął lekko bioderkami na znak że blondyn może zaczynać. Ten na poczatku poruszał się powoli jednak z czasem przyspieszał swoje ruchy. Sasori zaczął jęczeć czując jak członek kochanka zagłębia się w nim cooraz mocniej i pewniej.
- Tam ... ahhh... tam, Deidara! - krzyknął gdy partner trafił w jego czuły punkt. Tamten zaczął wchodzić w niego pod tym kątem w nagrode otrzymując wiecej głośnych jęków i krzyków rozkoszy. Sasori w końcu doszedł zaciskając mięśnie na członku Deidary przez co ten również osiągnął spełnienie. Wyszedł z kochanka i oparł się delikatnie o niego unormowując oddech. Kiedy już się uspokoili Saso ujął twarz blondyna.
- Dlqczego- spytał
Deidara pocałował go czule i szepnął
- Bo cię kocham.
Sasoriemu serce zabiło mocniej i poczuł łzy w oczach na to wyznanie. Przytulił się mocno do torsu partnera.
- Idiota, idiota. Czemu musisz wszystko utrudniać? Czemu... ja... nie chce być spowrotem miarionetką- czerwonowłosy rozpłakał się.
Młodszy delikatnie zaczął go głaskać.
- Coś na to poradzimy, kochanie...
□□□□□□□□□□□□□□□□□□□
Mam nadzieję że się podobało. Sama wszystko napisałam :3 Deidara i Sasori tacy inni niż w opowiadniu :)
Co do nastepnej notki wraz z Se7en staramy się wyrobić żeby była około w tydzień ale nie wiadomo jak nam czas będzie sprzyjał i wena więc nic nie obiecuję. Ale się postaramy. Do nastepnego.
Hejka! Chciałam powiedzieć że piszecie genialne opowiadania. Szczerze? Co do tej notki to zdziwiłam się że Deidara będzie seme...ale jak widać jest i nawet całkiem fajnie wyszło! ^^ Nie mam pojęcia co dalej napisać więc życzę wam wenki, pozdrawiam i czekam na nowe opowiadanie *^* ;*
OdpowiedzUsuńAh~! I scenka erotyczna była fajnie opisana więc cicho :P
UsuńJej jak się ciesze ze skomentowałaś ^^ naprawdę. Myślę że to mnie bardziej zmotywuje do pracy. Dobrze że scenka się podobała :)
Usuń